16 czerwca 2017, Wojciech Kulik

„Farma lajków” zlikwidowana - zarekwirowano 100 tysięcy kart SIM

Kategoria: Ciekawostki Technologie i Firma Internet, Tematyka: Software i prawo

Chińczycy w Tajlandii prowadzą biznes na całego. A właściwie prowadzili, bo policja postanowiła im przeszkodzić w generowaniu sztucznego ruchu.

Mieli siedzieć i klikać, więc siedzieli, klikali. Dopóki do bramy nie zapukała policja, która zabrała im „klikadła”. Łącznie około stu tysięcy kart SIM, pół tysiąca smartfonów, 21 czytników kart i 9 komputerów – wszystkie te przedmioty były wykorzystywane do generowania sztucznego ruchu w Internecie

Było ich tylko trzech (a przynajmniej tylu udało się złapać). Na zlecenie chińskich przedsiębiorstw prawie całymi dniami klikali, by „nabijać” wyświetlenia na stronach internetowych, „lajkować” posty, dawać pięć gwiazdek aplikacjom i rozsyłać spam. 

Za swoją pracę mężczyźni (bo byli to tylko mężczyźni) otrzymywali całkiem niezłą sumkę 150 tysięcy bahtów miesięcznie. To po daje około 16 tysięcy złotych (lub – by być bardziej dokładnym – możliwość kupienia około 3 tysięcy chlebów). Działalność była jednak nielegalna, więc raczej nie wyjdą na tym najlepiej.

Dlaczego jednak przedsiębiorcy z Państwa Środka wybrali akurat Tajlandię? Dlatego, że ceny tam są całkiem niskie i dotyczy to także ofert telekomunikacyjnych. Swoją drogą, niedawno mogliśmy zobaczyć jak wygląda taka „farma lajków”, ponieważ udało się ją uchwycić rosyjskiemu reporterowi na terytorium Chin. Tam w aktywności pozostawało 10 tysięcy urządzeń.

Takie „farmy lajków” są podobno coraz częściej spotykane i stanowią poważny problem, jako że fałszują wyniki popularności, np. usług komercyjnych. Mogą też służyć do popularyzacji danej idei (przez polityków). Dla nabywcy zaś (można by rzec, że) nie są to drogie rzeczy, bo tysiąc „lajków” kosztuje Polaka od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych.

Źródło: Bangkok Post. Foto: TeroVesalainen/Pixabay (CC0)

Komentarze

  • Q'bot, #

    Pytanie.. co w takiej farmie jest niby nielegalnego?

  • Dudi4Fr, #

    Tak jak jest napisane pod koniec artykułu. Wprowadzają klientów w błąd podając fałszywe informacje. Amazon równie w zeszłym roku ostro wziął się za kupione komentarze i oceny produktów na ich stronie.

  • Dudi4Fr, #

    "otrzymywali całkiem niezłą sumkę 150 tysięcy batów miesięcznie. To po daje około 16 tysięcy złotych"

    A już myślałem że Chiny wróciły do starych dobrych metod wyznaczania kary...

  • leto1987, #

    Nie batów tylko bahtów.

  • Kropeczka, #

    Oj czepiasz się, autor na tak głodowej pensji tu siedzi iż złotówki na chleb przelicza.....

    Oby tylko kaczkom chleba nie podbierał....

  • rlistek, #

    To co mnie bardziej zastanawia, to ja coś przegapiłem czy WTF? Chleb po 5,30pln?

  • kitamo, #

    no w niektorych mniejszych miastach jest tak tanio.

  • baca130, #

    Tyle w Chinach kosztuje.

  • Wojciech Kulik, #

    Zwykłe przeliczenie jednej waluty na drugą niewiele mówi, dlatego podałem dla przykładu, ile chleba może kupić człowiek w Tajlandii za takie pieniądze.

  • Snack3rS7PL, #

    No i dobrze, kreatywnie :)

  • suntzu, #

    " Działalność była jednak nielegal"

    Może autor precyzyjnie by napisał czemu.

  • r_e_s_e_t, #

    Bo kłamstwa można tylko sprzewdawać za miliiony albo miliardy, a nie za marne tysiące.

  • kitamo, #

    bo nie placili podatkow, bo nie zglosili działalności, bo wprowadzają klientów w błąd. Mozna podawac wiele powodow

  • Wojciech Kulik, #

    Dokładnie tak jak napisał kitamo. Niezgłoszona działalność -
    przede wszystkim. Do tego dojdzie najpewniej zarzut o nieuczciwej konkurencji i wprowadzaniu klientów w błąd, ale na razie zatrzymani nie chcą zdradzić, kto był ich pracodawcą.

  • PITUCH1, #

    kto zgłasza nielegalną działalność ?

Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko w wersji dla PC. Już wkrótce wersja mobilna.

Nie przegap